"Wędrujemy przez całe życie szukając swojego miejsca. Czasem się gubimy, popełniamy błędy... Poznajemy świat i wciąż doświadczamy nowych doznań. Od czasu do czasu marzymy..." Marzenia... Mamy ich wiele... Każdy z nas inne... Bartosz Bukowiecki
Bukowiecki Bartosz
?Tak naprawdę w głowie każdego z nas, jest wiele pięknych i niedostępnych miejsc, które chcielibyśmy wspólnie odkryć, zobaczyć. Każdy z nas chciałby znaleźć swój koniec świata, bo? "Wędrujemy przez całe życie szukając swojego miejsca. Czasem się gubimy, popełniamy błędy? Poznajemy świat i wciąż doświadczamy nowych doznań. Od czasu do czasu marzymy?" ?a marzeń mam kilka i wciąż pojawiają się nowe: przejść pieszo dookoła Polski, poczuć zapach Syberyjskiej Tajgi, eksplorować samochodem terenowym zamknięty szlak Canning Stock Route w Australii, przemierzać i fotografować Lasy Podzwrotnikowe, spłynąć Amazonką od Peru do Oceanu Atlantyckiego. Utrwalić na zdjęciach ginące plemiona Indian Ameryki południowej, Afryki i zrobić wojenny reportaż fotograficzny. Tak naprawdę ?droga pojawia się w miarę jak nią podążasz?(M.K.) i wciąż, z każdym kolejnym krokiem pojawiają się nowe marzenia, cele i plany? Życiowy cel? - Połączyć pracę z pasją, zestarzeć się z ciepła, wrażliwą i kochającą mnie kobietą w drewnianym domku gdzieś pod lasem, gdzie będziemy popijali kawę na werandzie, słuchając lasu i patrzeć jak dorastają nasze dzieci.
Leligdowicz Dorota
Chcę wędrować na krańce świata i w głąb siebie, bo przemierzając świat odkrywamy ?białe plamy?, które możemy znaleźć tylko w sobie (Reinhold Messner) i nie jest istotne jak daleko zajdę, ważne jest tylko to, czego doświadczę i nie jest ważne gdzie i jak, ważne, ba ? najważniejsze jest: z kim dlatego marzę o ludziach, z którymi z pełnym zaufaniem i z pasją będę przemierzać pobliski las i dżunglę amazońską, jeść lody śmietankowe na rynku krakowskim i tropikalne owoce na Machu Picchu, taplać się jak dziecko w wodzie w jakimś parku wodnym i nurkować w okolicach Polinezji, spływać kajakiem Drawą i żeglować po Antylach, pić gorącą herbatę po całodziennej górskiej wędrówce w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów i w ostatnim obozie przed szczytowaniem na Everest, grzać się przy ognisku nad jeziorem w Bornem i na sawannie albo tajdze syberyjskiej, słuchać szumu fal nad plaży w Międzywodziu i kaskady wodospadu w Yosemite Valley, liczyć płatki śniegu spadające za oknem prowadząc rozmowę przy lampce wina przy kominku i przeklinając jego nadmiar w okolicach bieguna, ?, ? to prawie wszystko.
Więch Adam
10 lat temu zamarzyłem o Nowej Zelandii, dwóch wyspach o jakże różnym charakterze, na których można znaleźć wszystko, co tak bardzo lubię - wysokie góry pokryte śniegiem, fiordy, jaskinie, wielkie, otwarte przestrzenie, dżunglę, piaszczyste plaże.... Piękny to kraj, i z pewnością kiedyś tam zawitam. Bo to taki trochę "mój" kawałek ziemi. I są jeszcze góry, najwyższe góry, wciąż dzikie i wzywające do walki. I zanikająca powoli, ale wciąż istniejąca kultura Nepalu i Tybetu. Coraz mniej czasu, żeby tego zasmakować. Bo szczyty będą cierpliwie czekać... Myśl o innych miejscach na świecie, moich miejscach, nie jest już tak silna. Inspiracji poszukuję z pewnością w książkach podróżniczych, w obrazach, które mam okazję oglądać podczas kolejnych przeglądów filmów górskich. Nie podam tytułów, autorów, bo nie to jest w tym ważne. Ważne jest to, że inni dzielą się swoimi doświadczeniami i miłością do podróży, odkrywania nowego, poszukiwania siebie. No i tak...
P.S. Nowa Zelandia jest już za mną, i przede mną, podobnie jak i wysokie góry. A myśl wybiega już w przyszłość - Antarktyda, Cho Oyu, Piramida Karstensz... Czas pokaże :) |